
a.
"Uczestnictwo w życiu publicznym" - warsztaty
realizowane 92r. grant FRDL;
b. "EKO Dni w Bystrzycy Kłodzkiej" - 6-cio miesieczny, wielowątkowy
projekt realizowany 95r. - grant FRDL, Fundacja Batorego, NFOS,
BOŚ;
c. "Bystrzyccy Europejczycy" -
utworzenie sieci szkolnych Klubów EURO realizowany 95r. - grant
Fundacji Batorego i "Polityki";
d. "Festyny prasowe" - doroczne
imprezy popularyzujące czytelnictwo prasy wśród młodzieży
szkolnej, finansowane przez Stowarzyszenie
"Zdanie" i tytuły prasowe uczestniczące w
imprezie;
e. Centrum szkolenia obywatelskiego -
"Radni", "Menadżerowie służby zdrowia" -
cykl warsztatów realizowany 96r. - grant Fundacji Batorego;
f. "Chłopo - hotelarze" - warsztaty
realizowane 96r. z funduszy FAPA;
g. "Agroturystyka - Ziemia
Bystrzycka96/97" - warsztaty i wyjazdy studyjne i promocyjne
- grant FRDL;
h. wydanie 2-ch numerów "Zdania"
- środki własne Stowarzyszenia i NFO?;
i. udział w pracach World Mountain Forum i w
pracach założycielskich European Mountain Forum, Forum Europeen
de la Montagne
j. "Bądź zdrów jak rydz i mądry jak
sowa" - projekt dotyczący zwalczania patologii społecznych
w środowisku młodzieżowym - grant PZU Życie S.A.;
k. "Masyw Śnieżnika EKO i
AGROturystyka" - projekt nagrodzony przez AED, którego
celem jest aktywizacja społeczności lokalnej w rozwiązywaniu
problemów regionu, poprzez założenie Związku Gmin Masywu Śnieżnika;
l. "Szkoła A. Radka 2001" - opracowanie koncepcji modelu
dydaktycznego dla nowej szkoły w Wilkanowie - grant Diakonisches
Werke, "Die Zeit" i Fundacji Batorego;
m. Zorganizowanie i opracowanie programu dla
"świetlicy środowiskowej w Międzygórzu" - grant
Fundacji Batorego;
n. Zorganizownie Międzynarodowej Konferencji
"Sudety w systemie Europejskiego Forum Górskiego" i
pierwszego posiedzenia Rady Dyrektorów EMF - grudzień '98 -
grant Fundacji Batorego, WFOŚIGW, rządu szwajcarskiego;
o. Prowadzenie warsztatów terapeutycznych dla
dzieci i młodzieży z rodzin dotkniętych skutkami powodzi -
grant Fundacji Batorego;
p. Założenie i inauguracja Funduszu Lokalnego
Masywu Śnieżnika - grant AED i Fundacji Batorego;
q. Wycieczka dla 45 dzieci z rodzin
niezamożnych do Wrocławia (Panorama Racławicka i Mc'Donalds)
ze środków własnych i Lions Club;
r. "Zdanie w Internecie" - projekt
zgłoszony pod nazwą "Chyży Rój" na konkurs Fundacji
Batorego "Pszczoły do Ula";
zadania wykonane po powodzi
a) założono
konto, na które wpłynęło1 500 000,- zł do dyspozycji UMiG w
Bystrzycy Kł.;
b)uruchomiono z Poznania, Szczecina i Warszawy transport mebli,
żywności i środków czystości;
c) zorganizowano spotkania specjalistów budowlanych i ochrony środowiska
z miejscowymi przedsiębiorstwami budowlanymi i samorządem
lokalnym;
d) uruchomiono grupy psychologów, z Ośrodka Interwencji
Kryzysowej, którzy zajęli się terapią dla potrzebujących;
e)zorganizowano pracę nad analizą potrzeb w dziedzinie
infrastruktury i ochrony środowiska i opłacono ze środków
Stowarzyszenia 1-szą ratę w wysokości 3 000,- zł za roboczy
dokument;



A. Komorowski i E. Chudziński jak zwykle na mostku admiralskim dowodzą flotą. "Trzech na jednego" tym razem z Wielkim Manitou ekologi w Polsce prof. Stefanem Kozłowskim, zaś całość wydania z okazji "EKO-Dni" w Bystrzycy Kłodzkiej.
Te dni to nietypowa inicjatywa obywatelska, będąca - proszę się tyklo nie oburzać - krewnym dawnego czynu społecznego czy też partyjnego dnia wysiłku członka. I są na to dookoła pieniądze, pod warunkiem, że się o nie inteligentnie prosi, mądrze wyda i uczciwie rozliczy. Jest Wuj NFOS ze swym kuzynem BOS-iem, jest szczodry Stryj Batory, są przedsiębiorcy dobrej woli, którzy zamiast kupić sobie najnowszej generacji aqualungi do polowania na merlina, rzucili do naszego z juty-EKO kapelusza całkiem okrągłe sumki.
Jest wreszcie Ojciec nasz i Matka nasza czyli Fundusz Rozwoju Demokracji Lokalnej, którz - według zaprzyjaźnionej wywiadowni kontroluje jak jakaś La Piovra "78,2 proc. rynku inicjatyw obywatelskich w Polsce". Dwa lata temu wdarliśmy się (my, obywatele Wójtowic) do jej komputera pomysłem na serię warsztatów "uczestnictwo w życiu publicznym", dostaliśmy spory prezent, za który usadziliśmy przed zdumionym, ale zachwyconym tłumem, na przemian : W. Cimoszewicza, H. Bochniarz, A. Bratkowskiego, B. Labudę i "last but not least" A. Urbańczyka. Donoszę uprzejmie, ponieważ jakoś nigdzie tego nie napisano, że szef Kuźnicy największe brawa dostał od miejscowej członkini PC, znanej dekomunizatorki.
Ale rzecz główna w tym, że z warsztatów owych wzięli się właśnie ludzie, którzy uwierzyli, że "uczestnictwo w życiu publicznym" jest możliwe bez koniecznej kontroli i udziału Urzędu, Władzy czy innego wszechwładnego Autorytetu. Czyli Józef K. trafił do wyjścia.
Zapraszamy Was na "EKO-Dni". Czytelnicy tego dość ezoterycznego pisma - wyjdźcie na chwilę z salonu. "Chodźcie z nami!" - skanduje nasza grupa. To bowiem EKO - Marsz ma być głównym elementem naszego przedsięwzięcia, polsko - czeski kolorowy happening z udziałem kilku tysięcy młodych ludzi, koni, heroldów, balonów, marchołtów i innych przebierańców, który przy dźwiękach piszczałek cymbałów doprowadzić ma na Stary Rynek Człowieka - Polucję (excusez le mot), przykuć go do XVII-wiecznego pręgierza i przeczytać mu kilka ważnych tekstów od raportu U Thanta poczynając. A na deser przedstawiciel Greenpeac'u wetknie mu w tyłek tląca się laskę dynamitu. Pocałunek śmierci złoży mu na czole Brigitte Bardot. A wszystko to po to, by "przeorać tę młodą świadomość i sięgnąć po najgłębsze pokłady intuicji ekologicznej" - jak po grafomańsku pisaliśmy w naszych prośbach o grant.
Miejscowy chór śpiewa wiązankę pieśni ekologicznych, na laureatów prowadzonych przez ostatnie miesiące konkursów EKO spada ze sceny kaskada nagród, jako przerywnik wszyscy skandują nadesłane ze Sztokholmu przez klasyka polskiej poezji Natana Tenenbauma hasło:
"Dwudziesty pierwszy wiek blisko
Człowiek - Bystrzyca - Środowisko"
A wokół Starego Rynku - stragany. W jednym Fundacja Oława - Nysa przyjmuje zużyte baterie, zaś Radek Gawlik podpisuje swoje fotografie w formacie A2, w drugim Ludwik Bernacki zachwala swoje EKO-brykiety, których nie chce Kraków, ale żąda Wiedeń, w rogu kiermasz książek, zamiast Ludluma przepiękne atlasy ziół i muchomorów, dalej - eremita spod Jaskini Niedźwiedziej sprzedaje ekologiczny miód, mleczko i świece z prawdziwego wosku. Zuzanna i Olga na straganie nr 5 rozdają torby z lnu, ale tylko w zamian za 10 zwróconych "plastików", pod pergolą Greenpeace, który wyzbył się już dynamitu, przyciąga modelem "rainbow Warrior". Bawełniane podkoszulki, zioła, sadzonki, Wajrak ze straszliwym zestawem sideł i wnyków, domowe konfitury Klaudyny T. gwarantowane bez saletry amonowej i oprysku na mniszkównę - wieńczy dzieło. Tylko stragan gdzie miały być sztuczne futra nie wiadomo dlaczego stoi pusty. Może Bardotka ciągle jeszcze całuje?
Nad całością przychylnie mruga Oko Opatrzności czyli Przewodniczący Komisji Sejmowej Ochrony Środowiska co 15 minut pojawia się na wieży z kurantem, bo tak sobie wyobraża oficjalny patronat nad imprezą.
Kilometr dalej spotykają się dorośli, a więc pokolenie ekologicznie wyuczalne w systemie nakazu i zakazu, i dabatować będą wokół okrągłego stołu o "EKO-Prawie" i "EKO-Pieniądzach". Nasz diabelski plan zakłada, że twórcy prawa, takie tuzy jak posłowie Gawlik, Bernacki czy Przewodniczący Jan Komornicki nadziać się mają na praktyczne doświadczenia lokalnych działaczy i funkcjonariuszy ekologicznych, stanąć oko w oko z problemami wykonania. I to w regionie pięknym ale bardzo trudnym, gdzie jedyną receptą na przyszłość jest turystyka , który nie istnieje bez czystej wody, gleby i powietrza, gdzie znajduje się 40 procent miejsc sanatoryjnych w Polsce (Polanica, Kudowa, Duszniki, Lędek, Długopole), ale gdzie także niemal każdy dom ma własną kotłownię na węgiel i gdzie szukanie pieniędzy na oczyszczalnię ścieków ciągle uchodzi za zwykłą fanaberię. A pieniądze te można znaleźć - jak powie o tym Prezes BOS dr Józef Kozioł, wieloletni przyjaciel ziem górskich i podgórskich. Pod warunkiem jednak - doda - że przygotowuje się przyzwoity businessplan.
A potem zapraszamy z Dorotą wszystkich przyjezdnych bonzów pod nasz buk czerwony o zachodzie słońca. Nie zdradzę co podamy. Przyrzec mogę jedynie, że bulwy i kłącza, ewentualnie pasztet z soi przeznaczony dla Gawlika. EKO-bankiet, wszyscy "cubans" na matach. Ufam, że nie będę musiał po Was zbierać, jak niegdyś korków, kapsli, petów, które pod tym królewskim drzewem wyglądają równie ohydnie jak zużyta prezerwatywa na plaży.
Po bankiecie EKO-Seks - już tylko w malinowym chruśniaku!

Zbiorowy okrzyk zachwytu na widok strony ZDANIA
w Internecie zafundowanej przez Batorego a sporządzonej przez
NetGate. Zachwycają się m.in. od lewej: Jan i Anna
Rutkiewiczowie, Janka i Stanisław Trepczyńscy, Karol
Modzelewski, Iwona Śledzińska-Katarasińska, Kasia Komorowska,
Tomasz Walat, min. Zbigniew Woźniak, pani prezesowa Ignaszakowa.
Ponad setka dzieci zebrała się 7 grudnia '99r na łące przy winnicy "U Abrahama" należącej
do Stowarzyszenia Zdanie. Młodzież wsi Wójtowice gościła 56 uczniów ze
Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci słabo Słyszącychy w
Długopolu Zdroju. Odbył się pokaz przycinania na zimę pędów winnej
latorośli, opatulania drzewek podgórskiej brzoskwini. Dzieci układały naturę
do snu zimowego. Tak zaczął się program finansowany przez Fundację Batorego,
Stowarzyszenie "Zdanie",
Fundusz Lokalny Masywu Śnieżnika i samorząd
Bystrzycy Kłodzkiej, a zatytułowany: "U Abrahama czyli nowe przyjaźnie w
winnicy". Trwać będzie rok, złożą się nań liczne spotkania, występy
artystyczne, plenery malarskie i rzeźbiarskie - młodzi z Wójtowic odwiedzać
będą swych równieśników z Długopola i odwrotnie. Wszystko po to by się
poznać i zaprzyjaźnić. I by ci zdrowi zdali sobie sprawę, że w ich
najbliższym sąsiedztwie żyją, uczą się i przezwyciężają swe kalectwo ci
mniej szczęśliwi. Było wiele śmiechu, trochę łez radości i wzruszenia, były
ciastka, owoce, ognisko, wokół którego prezenty rozdawały dwa Święte
Mikołaje. Dzieci nie rozpoznały w nich prezesa "Zdania" i prezesa
"Polivitis".